Zgodnie z obietnicą, z lekkim opóźnieniem (spowodowanym wciąż panującą euforią), zdajemy relację z pobytu w egipskiej Zaafaranie. Muszę w tym miejscu powtórzyć słowa z nagłówka, gdyż innych po prostu mi brak: lepiej być nie mogło.
Wiatr, jak co roku, oczywiście dopisał. Na 14 dni, zdarzył się tylko jeden bezwietrzny. Kiedy? Ostatniego dnia wyjazdu! Egipscy Bogowie muszą nas chyba lubić, bo była to świetna okazja do wypoczynku po tak intensywnym pływaniu. Słodkie lenistwo. Wygrzewaliśmy się na leżakach, nurkowaliśmy, graliśmy w siatkówkę, był też "windsurfing", ogólnie pełen relaks! :)
Apropo zanurzania się pod wodę, to mamy jeszcze jeden argument, że w Afryce Takeoff ma dziką kartę i nadzwyczajne przywileje. Podczas nurkowania, otoczyło nas stado delfinów. Szczerze mówiąc, pierwszy raz widzieliśmy je na żywo, a na dodatek były na wyciągnięcie ręki. Moment niepowtarzalny a przeżycia mu towarzyszące - bezcenne. Emocje sięgnęły zenitu szczególnie na początku, gdy Mariusz pomyślał, że to rekiny i że za chwilę, skończy się jego egipska wycieczka! :)



Cóż to za tytuł?!. Powitanie w wersji arabskiej. To takie małe przypomnienie dla tych, którzy już za 2 dni wyjeżdzają z nami do egipskiej Zaafarany. Będzie cieplej i wietrzniej niż w roku ubiegłym. Surferskiej atmosfery, dobrej zabawy i "upojnych" wieczorów nie zabraknie. Biuro podróży FunSurf zakomunikowało nam, że wszystkie miejsca (20!) zostały wykupione.
..bo długo nie informowaliśmy Was o nowościach. Działo się tak dużo, że na internet niestety nie było czasu. Ale od początku.
Tak, tak. Afryka. Poznaliśmy już dokładne terminy, ceny i inne szczegóły dotyczące wypadu do gorącego Egiptu. Wyjeżdżamy, tak jak w roku ubiegłym, do Zaafarany.
Sprawiedliwości stało się zadość. Po słabym i małowietrznym lipcu przyszła długo oczekiwana zmiana! W sierpniu w Jastarni nikt nie zna pojęcia "flauta" - kursy przeprowadzamy codziennie, od rana do wieczora (ah te zachody słońca).
..nie próżnujemy! W ubiegłą niedzielę (16.07) przeprowadziliśmy na plaży w Jastarni akcję promującą kitesurfing i naszą szkółkę. Byli instruktorzy (sztuk cztery ;)!), ulotki i latawiec.

